|
|
Od trzech lat jeździmy z żoną w Góry Sowie, od początku głównie interesowały nas militarne obiekty niemieckie, ostatnim razem penetrowaliśmy Włodarz - Muszę przyznać byliśmy pod wielkim wrażeniem ,mało kto to opisuje gdyż niewielu ludzi ma odwagę tam wejść i mają rację. Korytarze ciągną się na trzech poziomach co jakiś czas łączone są szybami - bardzo łatwoskręcić kark , cała masa zawalisk potęguje wrażenia, bez pontonu nie ma tam wogóle po co wchodzić - chodników jest dużo więcej niż 3000m ponieważ większość jest zalana to dane z inwentaryzacji są po prostu wyssane z palca , piechotą zrobiliśmy ok 3500- 5000 m w ciemnościach trudno to określić- bardzo łatwo się zgubić gdyż wszystkie korytarze łączą się ze sobą pod kontem 90 st. i wyglądają identycznie bez kogoś kto zna obiekt nie radzę wogóle się tam wybierać.
Sporo przepłynęliśmy na pontonie, największe wtrażenie robi chala długości ok. 170 m i wysokości ok 4 pięter. pływa się po niej na pontonie jast tam ok. 3m wody o temp ok. 5 st. ponton jedynie wojskowy lub mocny do spływów górskich , bardzo łatwo przeciąć na skałach, a w tak lodowatej wodzie długo nie popływamy. Rewelacyjne były przepływy korytażami zalanymi pod sam strop, leżeliśmy na pontonie i przeciągaliśmy się na linie.
Takich przeżyć opisać się nie da, jest to zupełnie inna wyprawa niż w zwykłe jaskinie - to zrobili ludzie. Koszt takiej wyprawy jest nie mały jeżeli chcielibyśmy wziąć kogoś kto zna te obiekty, jest tych gości kilku wołają po kilkaset marek od osoby zxa wprowadzenie bez ponoszenia odpowiedzialności za wszystkie ewentualne zdażenia. Obiekty są ogólnie zamknięte i obowiązuje zakaz wstępu na ich teren, ale Polak potrafi.
Copyright © 2002 Piotr Słanek