Powrót do strony relacjiKontakt Relacje

Sudety Środkowe i Zachodnie

27 lipca -03 sierpnia 2001 r.

Byłem w Sudetach, napisałem małą relacje, może zainteresuje kogoś, kto się w tym kierunku wybiera.


26.7.2001 czwartek 21:25 Wyjeżdżamy pociągiem z Warszawy Wschodniej (zabezpieczamy się przed tłokiem na Centralnym) Ludzi nie jedzie zbyt wielu, nikt na korytarzu nie stoi. We Wrocławiu trzeba uważać, bo część pociągu jedzie do Kłodzka, a część do Jeleniej Góry.


piątek. Wysiadamy wczesnym rankiem w Bardzie Śląskim. Wdrapujemy się niebieskim szlakiem na Kłodzką Górę. W Kotlinie Kłodzkiej wchodzimy na asfalt i nim zmierzamy w kierunku Lasek. (wg. mapy "Okolice Kłodzka - mapa turystyczna" PPWK z 1998 powinno w nich się znajdować schronisko) W Laskach "informacja turystyczna" siedząca z piwkiem przy sklepie twierdzi, ze zamiast schroniska jest teraz ośrodek zdrowia i kieruje nas do gospodarstw agroturystycznych. Faktycznie schroniska nie ma, pod podanym na mapie adresem jest szkoła, zamknięta "na głucho". Udajemy się więc do agroturystyki. Pierwsze z gospodarstw zamknięte, nikt oprócz psa, się nie krząta. Idziemy do drugiego -jakiś kilometr dalej (zdaje się że adres "laski 153" ale głowy za to nie dam sobie obciąć, na dachu stodoły widać szyld "NOCLEGI"). Na miejscu przeżywamy szok - na pięterku oprócz pokoi noclegowych jest wieki pokój z biblioteczką i telewizorem oraz łazienka z wanną (!). Na parterze dostępna kuchnia i jadalnia. Cena to 25zl/nocleg. - trochę drogo, ale jest już późne popołudnie i nie mamy pary szukać dalej.


sobota. Zostawiamy graty i przez pole (na mapie jest ścieżka, ale bez szlaku) udajemy się do Złotego Stoku, celem późniejszego przekroczenia granicy między miejscowościami Gościce i Bilý Potok (bliżej jest przejście między Złotym Stokiem a Bilá Voda, ale obsługuje tylko mały ruch graniczny - znaczy się z paszportem nie przejdziesz, gospodyni mówiła, że w tygodniu by nam załatwiła odpowiedni papier, ale w weekend nie da rady). Okazuje się, że PKS ze Złotego Stoku do Paczkowa jest dopiero o 14. Rezygnujemy z Czech i idziemy do kopalni złota. (6zł bilet ulgowy, normalny droższy, ale nie 2x) czas zwiedzania około 1.5h. temp. wewnątrz około 10°C. zwiedzanie 2 sztolni z atrakcjami (m.in. muzeum tabliczek typu "rolniku myj jaja") W Złotym stoku można także obejrzeć neogotycki kościół. Do Lasek wracamy PKSem.


Ogólnie Laski nie są wielka miejscowością, ale długą. Co prawda przystanki PKS są w niej 3, ale lepiej iść do skrzyżowania z droga Kłodzko-Złoty Stok. (większy ruch)


niedziela. Rankiem idziemy do krzyżówki , stamtąd PKSem do Kłodzka , następnie pociągiem do Stronia Śląskiego, później znów PKSem do Starej Morawy i na piechotę do Kletna. Tam znajdujemy nocleg w "Sądejówce" po 10zł. W trzy osoby zajmowaliśmy strych z 16 łóżkami. Oprócz "masowego" strychu są przytulniejsze pokoiki. Na parterze dostępna łazienka z 3 umywalkami, natrysk, dwie toalety, kuchnia i jadalnia. Sądejowka znajduje się zaraz brązowym domem z długim balkonem, po przeciwnej stronie drogi niż potok. W Kletnie jest też gosp. agroturystyczne za 20zl/noc (Kletno 12a) i schronisko młodzieżowe (gdy szukaliśmy noclegów było zamknięte, potem jednak jakiś ruch wokół niego był, podobno noclegi od 9zł). Ruszamy asfaltem do Jaskini Niedźwiedziej.(ulgowy wstęp po 11zł, czas zwiedzania około 45 minut, wpuszczają po 15 osób w odstępach czasowych ok 20min, ponoć czasem trzeba rezerwować bilety telefonicznie, w poniedziałki i czwartki nieczynna) Po drodze mijamy kopalnie marmuru i źródło mineralne "Marian". W jaskini można obejrzeć stalaktyty i inne formy naciekowe, wszystko atrakcyjnie oświetlone. temp wewnątrz około 8°C.W drodze powrotnej skręcamy w leśna drogę na wschód, następnie niebieskim szlakiem dochodzimy do asfaltowej drogi, którą kierujemy się do Boleslawowa. (ostatni - asfaltowy odcinek odrobine monotonny...) W Boleslawowie robimy zakupy (dwa sklepy) i wracamy do Kletna na przełaj (choć właściwie jest tam ścieżka, zaznaczona na dokładniejszych mapach, około 20 minut).


poniedziałek. Żółtym, a następnie zielonym szlakiem wchodzimy na Śnieżnik (1425 m n.p.m.) trasa łatwa. Na szczycie widok rewelacyjny. Możliwość przejścia na czeska stronę (przejście czynne tylko w soboty i niedziele w godz 8-20). Pod szczytem schronisko, około 20zł/noc (w zależności od wielkości pokoju). Próbowaliśmy zejść ze Śnieżnika jakąś ścieżką, która niestety zaraz się kończy w krzaczorach, poza tym jest to rezerwat. Wracamy żółtym szlakiem. po drodze zahaczamy o knajpę "Incognito" (już miedzy Jaskinią, a Kletnem, elegancko urządzona, piwo 3.5zł, ruch mały -właściwie tylko my, kelner mówi, że to dlatego, że Jaskinia w poniedziałki nieczynna). Wracamy do Sądejówki.


Kletno - sklepów brak, dwie knajpki, sporo noclegowni różnego typu, po zakupy najbliżej jest do Bolesławowa (asfaltem, albo ścieżką - w tym wypadku trzeba zejść z głównej drogi na wschód w pobliżu najniższego (najbliżej Stronia Śląskiego) przystanku PKS), aby złapać PKS lepiej iść do Starej Morawy , w Kletnie autobusy jeżdżą rzadko. W Stroniu Śląskim warto kupować w "Biedronce" (z dworca kolejowego trzeba się skierować w kierunku miasta, a później skręcić w pierwsza ulice w lewo)


wtorek. Bierzemy graty i idziemy do Starej Morawy, PKSem do Stronia, potem pociągiem do Kudowy Zdrój z przesiadką w Kłodzku. Nocleg znajdujemy w schronisku na terenie OSiR (z dworca na zachód, za stacja Shell i targowiskiem należy skręcić w lewo) noclegi 18-20zł/noc, akie same ceny w domkach kempingowych także na terenie ośrodka, oprócz tego hotel i pole namiotowe. W schronisku 4 natryski i 4 toalety, do dyspozycji kuchnia z lodówką i świetlica, na zewnątrz miejsce na ognisko oraz kominek-grill pod daszkiem, przy recepcji ośrodka barek. W Kudowie sprawdziliśmy jeszcze pensjonat "Sudety".(ul. Zdrojowa nr trzydzieści-kilka, noclegi po 20zł). Ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Właściwie to nie ma co oglądać. Można się napić wody w pijalni (jedyna zdatna do picia to "Marchlewski"), obejrzeć park zdrojowy, nakarmić ryby w stawie, lub popływać po nim kajakiem. Także w Kudowie znajduje się "Biedronka" ,w której tanio można się zaopatrzyć.


środa. Ruszamy na Czechy. Na stacji Shell korony były po 1,20PLN za 10CZK, przy granicy taniej - około 1.17PLN. Od Kudowy do Náchodu jest ok. 3 km. W mieście można za darmo obejrzeć większość zamku., do galerii wejście płatne. Dla "mrówek" w pobliżu granicy pełno kramów przyjmujących także złotówki, oraz market PRIMA - większość kupujących to Polacy, kłębiący się przy stoisku z alkoholem. Wracamy do Kudowy i próbujemy załatwić telefonicznie następny nocleg w Karłowie, niestety wszystko zajęte, wracamy do schroniska.


czwartek. Busik zgadza się nas zabrać do Karłowa za 25 zł (wcześniej chciał 30). Jeszcze w Kudowie zbieramy dwie osoby - koszt na "łebka" będzie mniejszy. Na piechotę do Karłowa jest około 3 godz. , busikiem ~ 15 minut. Wchodzimy na Szczeliniec (rezerwat, można pooglądać ciekawe formacje skalne, wstęp 2zl ulgowy, normalny 4 zł. warto) Ze Szczelińca przez Skalniak dochodzimy (ścieżka, prawie cały czas płaska) do Błędnych Skał, które także oglądamy (a jest co oglądać, ceny jak na Szczelińcu). Z Błędnych Skał wracamy zielonym szlakiem do Kudowy (na początku stromo w dół, potem trasa łatwa, trzeba uważać by nie zgubić szlaku w Czermnej - przebiega miedzy podwórkami). Po drodze, w Czermnej , można zobaczyć ruchomą szopkę (przy przystanku Czermna-Pętla) oraz kaplicę czaszek (wstęp 2 zł ulgowy) - niestety akurat w pobliżu kłębiła się jakaś kolonia i nie było szansy na dostanie się do środka. Do Kudowy zielony szlak zbiega w okolicy pijalni wód.


piątek. O 11 wyjazd z Kudowy pociągiem do Warszawy. Tłoku nie ma. Początkowo jada 4 wagony, we Wrocławiu złączają nas z pociągiem jadącym z Jeleniej Góry - czekamy około 45 minut - można wyskoczyć rozprostować kości na peronie. Około 20 jesteśmy w domu. Zdecydowanie mniej męcząca jest podróż w nocy.


I to tyle... powodzi żadnej żeśmy w Sudetach nie widzieli. (resztki tej z '97 widać było w Kłodzku) Padało tylko w nocy z niedzieli na poniedziałek, w pozostałe dni pogoda była słoneczna, turystów jednak mało. Podpytana gospodyni Sądejówki powiedziała, że w maju było więcej ludzi. Być może źle poinformowani przestraszyli się powodzi. Myślę, ze Sudety to wspaniale miejsce, tylko trochę słabo reklamowane. Dużo można obejrzeć, tanio się wyspać i wspaniale wypocząć.


Doida (hopeless@priv2.onet.pl)


p.s. tekst pierwotnie ukazał się na łamach grup pl.rec.turystyka.tramping oraz pl.rec.gory


Copyright © 2001 Doida