|
|
I Ogólnopolski Rajd Internautów został zorganizowany przez autorów witryny http://www.sudety.info.pl. Patronat prasowy nad imprezą objął miesięcznik komputerowy "Enter". Trasa pierwszego dnia została zaplanowane w okolicy Lądka Zdroju. Mieliśmy przejść szlakiem granicznym od okolicy przejścia granicznego w Lutyni i wdrapać się na ruiny zamku "Karpień". Zakończeniem wycieczki miał być piknik w hotelu "Nad Potokiem" połączony z pieczeniem kiełbasek. Zamierzenia brutalnie zweryfikowała pogoda. Lało od samego rana. Miejscem zbiórki był parking w centrum Lądka. Trafiliśmy tam nie bez problemów, ale gdy już dotarliśmy, zostaliśmy mile powitani przez organizatorów. Podobnie jak pozostali uczestnicy, dostaliśmy estetycznie zaprojektowane i wykonane znaczki oraz torbę z niespodziankami i gadżetami reklamowymi sponsorów. Niestety piesze wędrówki tego dnia ograniczyliśmy do zwiedzania centrum Lądka. Zaraz potem podstawiony przez organizatorów autobus zawiózł wszystkich uczestników do Złotego Stoku. Cel: Kopalnia Złota, żelazny punkt dla wszystkich odwiedzających Kotlinę Kłodzką. Wracamy do Lądka prosto na deszczowy piknik w hotelu "Nad Potokiem". W ciepłej atmosferze przy kominku pieczemy kiełbaski, popijamy to i owo, rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Ktoś przedstawia najnowszą prognozę pogody: "Jutro będzie lepiej...". Wieczór spędzamy na jeszcze jednym spotkaniu przy ognisku. Na noc zatrzymujemy się w PTSMie "Skalniak".
Z trudem wstajemy by na umówioną godzinę dojechać do Siennej. Ma się tam rozpocząć drugi dzień rajdu. Przyjeżdżamy zbyt wcześnie i musimy trochę poczekać, aż większość uczestników dojedzie podstawionym autokarem. Czekamy obok naszego autka. Rześkie poranne powietrze stawia nas na nogi. Wkrótce cała rajdowa załoga melduje się pod dolną stacją wyciągu na Czarną Górę, którego właściciele fundują wszystkim przejazd. Parę chwil potem jako jedni z pierwszych zeskakujemy z krzesełek wyciągu pod szczytem.
Z Czarnej Góry, grzbietem Żmijowca docieramy do schroniska "Na Śnieżniku". Na atak szczytowy decydujemy się my i dwoje Poznaniaków. Było warto. Z ruin wieży rozciąga się fantastyczna panorama. Rozpoznajemy po kolei wszystkie pasma Sudetów Wschodnich i Środkowych. Wyraźnie rysuje się też Masyw Ślęży. W nocy prawdopodobnie dostrzeglibyśmy światła Wrocławia. Silny wiatr nie pozwala na dłuższą przerwę. Schodzimy do Jaskini Niedźwiedziej, a potem wraz z całą "rajdową" grupą na pożegnalne ognisko w starym kamieniołomie w Kletnie.
Copyright © 1999-2001 Joanna Dereń & Łukasz Maciejewski